<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-5467322403493015504</id><updated>2011-06-26T05:30:17.470-07:00</updated><title type='text'>DOGÓRYNOGAMI</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://ziemiapoludniowa.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5467322403493015504/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ziemiapoludniowa.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>koniczyna</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>17</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5467322403493015504.post-58206345200231861</id><published>2009-03-20T13:53:00.000-07:00</published><updated>2009-03-21T02:47:42.744-07:00</updated><title type='text'>19 XII, Eungella National Park</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/ScQEtmfqZgI/AAAAAAAADro/H-tIJO3Ln0g/s1600-h/DSC_0006.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/ScQEtmfqZgI/AAAAAAAADro/H-tIJO3Ln0g/s320/DSC_0006.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5315378641678001666" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="mso-pagination:none;mso-layout-grid-align:none; text-autospace:none"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"   style="  ;font-family:Arial;font-size:13px;"&gt;Rankiem wczesnym opuściliśmy Airlie Beach i skierowaliśmy się na dalej na południe, w kierunku Rockhampton, miasta leżącego na zwrotniku Koziorożca. Ale nim tam dotarliśmy chcieliśmy zobaczyć leżący na zachód od głównej drogi Eungella National Park, słynny z przepięknych uroczysk, Doliny Pionierów i dziobaków. Można rzec, że tym razem postanowiliśmy zająć się tropieniem tych stworzeń, które jednak nie bywają szczególnie niebezpieczne, bo już z natury wyglądają na poskromione. Wysoko, za małym miasteczkiem Eungella miała być rzeczka w której żyją sobie te małe stworzenia.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/ScQEtzqUICI/AAAAAAAADrw/URxsjBEjdvQ/s1600-h/DSC_0001.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/ScQEtzqUICI/AAAAAAAADrw/URxsjBEjdvQ/s320/DSC_0001.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5315378645212340258" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="mso-pagination:none;mso-layout-grid-align:none; text-autospace:none"&gt;&lt;span lang="PL"   style=" mso-ansi-language:PL;font-family:Arial;font-size:10.0pt;"&gt;Odbiliśmy tedy na zachód i zaczęliśmy przedzierać się wąskimi, krętymi drogami wśród wzgórz zielonych i eukaliptusowych lasów by dotrzeć do Pioneer Valley. To przepiekna dolina z miasteczkiem Finch Hatton w centrum, i miasteczkiem Eungella na przełęczy. Na początek garść historii: do Doliny osadnicy przybyli około 1860 roku i powoli acz systematycznie zaczęli czynić sobie ziemię poddaną. Zaczęto uprawiać trzcinę cukrową i rozwijać przemysł mleczny. Na licznych zdjęciach, które umieszczono w punktach widokowych można było oglądać zmiany jakie zachodziły w Dolinie - od początków z gęstymi lasami eukaliptusowymi do dnia dzisiejszego z polami, zabudową - piętnem cywilizacji. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="mso-pagination:none;mso-layout-grid-align:none; text-autospace:none"&gt;&lt;span lang="PL"   style=" mso-ansi-language:PL;font-family:Arial;font-size:10.0pt;"&gt;Jeden z mieszkańców Doliny &lt;span style="mso-spacerun:yes"&gt; &lt;/span&gt;widząc nieuchronny postęp cywilizacyjny i dostrzegając piękno tych rejonów postanowił przynajmniej część uratować przed krowami dojnymi i trzciną cukrową. Po wytężonych wysiłkach niejakiego Johna Muir - Eungella National Park został założony w 1936. Żeby podziwiać przepiękne jego zakątki należy wjechać wspinającą się stromo krętą drogą na przełęcz, dotrzeć do miasteczka Eungella i stamtąd oglądać widok na Dolinę i ruszać w dzikie rejony Parku. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="mso-pagination:none;mso-layout-grid-align:none; text-autospace:none"&gt;&lt;span lang="PL"   style=" mso-ansi-language:PL;font-family:Arial;font-size:10.0pt;"&gt;Pozachwycawszy się więc widokami pojechaliśmy w dzikie rejony – konkretnie poszukać dziobaków. Niepodoal Eungelli przepływa rzeczka Broken River, w której rankami albo wieczorami można zobaczyć dziobaki. Myśmy tam przyjechali o 14tej, więc szanse były nikłe. Niemniej wziąłem swój aparat i cierpliwie czekałem w zakątku. Kiedy Stefan gonił gdzieś z kamerą indyki buszowe (całkiem skutecznie zresztą), mnie się udało wypatrzeć szczęśliwie dziobaka! &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/ScQEumf0LeI/AAAAAAAADsA/ptDRfVUKKeg/s1600-h/DSC_0014.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/ScQEumf0LeI/AAAAAAAADsA/ptDRfVUKKeg/s320/DSC_0014.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5315378658858511842" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/ScQEuZSNJ1I/AAAAAAAADr4/2tbQ1pvZA_I/s1600-h/DSC_0029.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/ScQEuZSNJ1I/AAAAAAAADr4/2tbQ1pvZA_I/s320/DSC_0029.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5315378655311767378" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="mso-pagination:none;mso-layout-grid-align:none; text-autospace:none"&gt;&lt;span lang="PL"   style=" mso-ansi-language:PL;font-family:Arial;font-size:10.0pt;"&gt;Dzień, pomimo że pochmurny stawał się coraz piękniejszy. Mając zdjęcia dzikich zwierząt i ślicznych widoków pojechaliśmy z powrotem, przez Finch Hatton do uroczyska, do Finch Hatton Gorge. Zaparkowaliśmy samochód na obleganym przez amatorów kąpieli parkingu i poszliśmy wąską ścieżką w głąb buszu szukać wodospadów. Busz śliczny, mało ludzi, coraz mniej... w końcu udało nam się dotrzeć do bardzo kamienistej rzeki, gdzie można było sobie usiąść i odpocząć na jednym z wielkich głazów. Kiedy Stefan wspinał się w górę rzeki, ja usiadłem na kamieniu i wsłuchiwać się zacząłem w otaczającą przestrzeń. Cicho szemrzący strumyk pośród głazów, czasem odezwał się jakiś ptak, czasem ważka zatrzepotała skrzydłami. Cykady, palmy, drzewa eukapliptusowe, gumowce... Wszystko to pewnie tak samo wyglądało setki lat temu, nim przybyli tu biali. To miejsce miało niesamowity urok! &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/ScQEvkhl2qI/AAAAAAAADsI/IxH6VTAImYM/s1600-h/DSC_0052.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/ScQEvkhl2qI/AAAAAAAADsI/IxH6VTAImYM/s320/DSC_0052.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5315378675508959906" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/ScQJaXmERCI/AAAAAAAADx4/Xba2Kw47T_A/s1600-h/DSC_0048.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/ScQJaXmERCI/AAAAAAAADx4/Xba2Kw47T_A/s320/DSC_0048.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5315383808818955298" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/ScQJbNzGi6I/AAAAAAAADyA/iTcltzMGfoI/s1600-h/DSC_0051.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/ScQJbNzGi6I/AAAAAAAADyA/iTcltzMGfoI/s320/DSC_0051.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5315383823369145250" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/ScQJbtdy_qI/AAAAAAAADyI/Xmbpb_amRmw/s1600-h/DSC_0076.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/ScQJbtdy_qI/AAAAAAAADyI/Xmbpb_amRmw/s320/DSC_0076.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5315383831869718178" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="mso-pagination:none;mso-layout-grid-align:none; text-autospace:none"&gt;&lt;span lang="PL"   style=" mso-ansi-language:PL;font-family:Arial;font-size:10.0pt;"&gt;Było nam doprawy smutno opuszczać to miejsce. Trochę zamarudziliśmy nad oczkiem wodnym z wodospadem, poleniuchowaliśmy na kamieniach, i dopiero koło 16tej powoli poturlaliśmy się samochodem w kierunku Rockhampton. Ja rozcierałem palca po tym jak zdradziecko ukąsiła mnie bardzo agresywna, krwiożercza mrówka gigantka (mam nagranie z tego wydarzenia, dodam, że z tego co pamiętam, utraciłem dużo krwi... ale już mi lepiej). Po drodze przemierzaliśmy równiny pokryte trzciną cukrową, gdzie co jakiś czas szyny kolejki cukrowej przecinały jezdnię. Na szczęście to nie był sezon zbiorów, więc nie trzeba było specjalnie uważać na ciuchcie. Do naszego celu podróży dotarliśmy późnym wieczorem. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="mso-pagination:none;mso-layout-grid-align:none; text-autospace:none"&gt;&lt;span lang="PL"   style=" mso-ansi-language:PL;font-family:Arial;font-size:10.0pt;"&gt;Zatrzymaliśmy się w hotelu Ascot, według Lonely Planet, słynnego z niepowtarzalnej atmosfery kreowanej przez panią domu, Mrs Robbie.... którą mieliśmy okazję zresztą poznać. Przyszła, kiedy okazało się, że udało nam się zniszczyć kontakty w naszym pokoju (chyba przeciążyliśmy je ilością wtyczek…). Wysiadł więc klimatyzator i zaczął się dramat – bo zrobiło się bardzo parno w pokoju. Okablowaliśmy więc przedłużaczami prawie całą długość hostelu, żeby dostać się wtyczką do działającego kontaktu w ścianie. Kiedy w końcu sobie z tym poradziliśmy, przybyła nam na odsiecz (i hostelowi też) właśnie ‘mama’ Robbie. Pośmialiśmy się, pogadaliśmy, mama coś przełączyła w skrzynce z korkami i wszystko wróciło do normy. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="mso-pagination:none;mso-layout-grid-align:none; text-autospace:none"&gt;&lt;span lang="PL"   style=" mso-ansi-language:PL;font-family:Arial;font-size:10.0pt;"&gt;Następnego dnia mieliśmy spędzić dzień w trasie, pędzić w kierunku Rainbow Beach, by stamtąd uderzyć na Fraser Island. Ale niespodziewanie zyskaliśmy nowego pasażera...&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5467322403493015504-58206345200231861?l=ziemiapoludniowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ziemiapoludniowa.blogspot.com/feeds/58206345200231861/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5467322403493015504&amp;postID=58206345200231861' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5467322403493015504/posts/default/58206345200231861'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5467322403493015504/posts/default/58206345200231861'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ziemiapoludniowa.blogspot.com/2009/03/19-xii-eungella-national-park.html' title='19 XII, Eungella National Park'/><author><name>koniczyna</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/ScQEtmfqZgI/AAAAAAAADro/H-tIJO3Ln0g/s72-c/DSC_0006.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5467322403493015504.post-4694568672668951941</id><published>2009-03-08T07:57:00.000-07:00</published><updated>2009-03-08T08:45:38.972-07:00</updated><title type='text'>18 XII Whitsunday Islands</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SbPkRdHOrrI/AAAAAAAADY4/FbSyV4BJ56Y/s1600-h/DSC_0168.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SbPkRdHOrrI/AAAAAAAADY4/FbSyV4BJ56Y/s320/DSC_0168.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5310839374123806386" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="mso-pagination:none;mso-layout-grid-align:none; text-autospace:none"&gt;&lt;span lang="PL"  style=" mso-ansi-language:PL;font-size:10.0pt;"&gt;Whitsunday Island&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="mso-pagination:none;mso-layout-grid-align:none; text-autospace:none"&gt;&lt;span lang="PL"  style=" mso-ansi-language:PL;font-size:10.0pt;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="mso-pagination:none;mso-layout-grid-align:none; text-autospace:none"&gt;&lt;span lang="PL"  style=" mso-ansi-language:PL;font-size:10.0pt;"&gt;Z samego rana zostaliśmy zabrani z naszego hostelu do portu i zaokrętowaliśmy się na łódź motorową. Dzień był śliczny - niebo błękitne, słońce wysoko, woda w oceanie turkusowa, błękitna i czasem granatowa. W sam raz na śmiganie łodzią po wodach archipelagu i wizytowanie zatoczek, plaż i nurkowanie. Na łodzi było nas około 14 osób, oczywiście kilkoro Niemców, Włosi i Australijczycy. Sternikiem był Szwed. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SbPgPvfn_oI/AAAAAAAADXo/ZeL_cCY1xAI/s1600-h/DSC_0012.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SbPgPvfn_oI/AAAAAAAADXo/ZeL_cCY1xAI/s320/DSC_0012.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5310834946651717250" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SbPjRh-RVqI/AAAAAAAADYQ/LXYeAWyYbwo/s1600-h/DSC_0032.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SbPjRh-RVqI/AAAAAAAADYQ/LXYeAWyYbwo/s320/DSC_0032.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5310838275916781218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;p class="MsoNormal" style="mso-pagination:none;mso-layout-grid-align:none; text-autospace:none"&gt;&lt;span lang="PL"  style=" mso-ansi-language:PL;font-size:10.0pt;"&gt;Zostawiając sobą spienioną wodę, mijając po drodze skaczące z wody tuńczyki, i szukające łatwego łupu delfiny mknęliśmy w kierunku Hyes Island gdzie mieliśmy nurkować w rafie. Wymijaliśmy żaglowce, i katamarany. Próbowaliśmy robić zdjęcia płynacym ogromnym żółwiom morskim. Do tego słońce, zapach morskiej wody i wiatr we włosach. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="mso-pagination:none;mso-layout-grid-align:none; text-autospace:none"&gt;&lt;span lang="PL"  style=" mso-ansi-language:PL;font-size:10.0pt;"&gt;Nurkowanie w jednej z zatoczek Hyes Island było ostatnim spojrzeniem na rafe koralową. Nie było tak spektakularne jak wyprawa z HABĄ w pierwszym dniu pobytu w Port Douglas, ale cały czas oglądanie tych żyjących rybich miast z stworzeniami chowającymi się w dziwacznych strukturach wprawia w pozytywne osłupienie. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SbPgQI6id5I/AAAAAAAADXw/dO-QTRt4gBA/s1600-h/DSC_0057.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SbPgQI6id5I/AAAAAAAADXw/dO-QTRt4gBA/s320/DSC_0057.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5310834953475487634" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SbPgQi4SXMI/AAAAAAAADX4/6f1ryhl3fdE/s1600-h/DSC_0072.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SbPgQi4SXMI/AAAAAAAADX4/6f1ryhl3fdE/s320/DSC_0072.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5310834960445365442" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;p class="MsoNormal" style="mso-pagination:none;mso-layout-grid-align:none; text-autospace:none"&gt;&lt;span lang="PL"  style=" mso-ansi-language:PL;font-size:10.0pt;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="mso-pagination:none;mso-layout-grid-align:none; text-autospace:none"&gt;&lt;span lang="PL"  style=" mso-ansi-language:PL;font-size:10.0pt;"&gt;Po nurkowaniu pomknęliśmy na słynną Whitsunday Beach. Ogromna, długa, bielutka plaża, którą obmywają lazurowe wody przyciąga jak magnes wszystkich, którzy pływają po archipelagu. Tu można wypocząć i prawdziwie zrelaksować się.. no prawie, poza tym, że nie było nigdzie budki z drinkami :) Część ludzi przypłynęła na plaże, część przyleciała samolotami albo helikopterem. Co mnie najbardziej zaskoczyło to fakt, że właściwie to na Whitsunday Island jest tylko jedna taka plaża, która wygląda tak przepięknie. I właśnie ona jest pokazywana na widokówkach – tymczasem reszta plaz jest po prostu brunatna ;) Wydawało mi się początkowo, że archipelag w takim razie są z lekka przereklamowany, ale po głębszym namyśle stwierdziłem, ze przecież jedna plaża nie znaczy wiele, czy mało. Wyspy jako takie są bardzo atrakcyjne, z drzewami eukaliptusowymi, z żaglowcami i pływającymi od jednej przystani do drugiej, plaże bez wszędobylskich palm tak charakterystycznych dla wysp mórz południowych. Stanowią o australijskim charakterze archipelagu. I bardzo dobrze. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SbPgQ5eJdYI/AAAAAAAADYA/s_fZYdwAHbE/s1600-h/DSC_0100.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SbPgQ5eJdYI/AAAAAAAADYA/s_fZYdwAHbE/s3&lt;br /&gt;20/DSC_0100.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5310834966509745538" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SbPjSLV8KZI/AAAAAAAADYY/AIxBGoB-IoI/s1600-h/DSC_0121.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SbPjSLV8KZI/AAAAAAAADYY/AIxBGoB-IoI/s320/DSC_0121.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5310838287021910418" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="mso-pagination:none;mso-layout-grid-align:none; text-autospace:none"&gt;&lt;span lang="PL"  style=" mso-ansi-language:PL;font-size:10.0pt;"&gt;Na tej bielutkiej plaży zjedliśmy lunch razem z jedna gupią mewą która mi ukradła nóżkę kurczaka z talerza. Jej akcja to była błyskawiczna: na chwilę straciłem zainteresowanie moim talerzem z jedzeniem otwierając puszkę z lemoniadą i ten moment wykorzystała czające się ptaszysko :) Potem widziałem jak obtoczyła nóżkę w piasku - i mam nadzieję, że się udławiła tą panierką! W każdym razie coś było na rzeczy, bo jak skończyła wcinać nóżkę to fruwała wokoło skrzecząc - może piaseczek zaszkodził?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="mso-pagination:none;mso-layout-grid-align:none; text-autospace:none"&gt;&lt;span lang="PL"  style=" mso-ansi-language:PL;font-size:10.0pt;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="mso-pagination:none;mso-layout-grid-align:none; text-autospace:none"&gt;&lt;span lang="PL"  style=" mso-ansi-language:PL;font-size:10.0pt;"&gt;Odpłynęliśmy z tego rajskiego miejsca w kierunku cichej zatoczki gdzie oglądaliśmy jaskinie ze starymi malowidłami wykonanymi przez Aborygenów. Kiedyś ten rejon był przez nich zaludniony, kiedyś wyspy były wierzchołkami gór, pośród których Aborygeni polowali na zwierzęta i zbierali owoce. Dziesiątki tysięcy lat później poziom mórz się podniósł i zalał doliny. Aborygeni przestawili swój tryb życia na wodny i odtąd polowali na żółwie i ryby. Dla Aborygenów życie tu nie było łatwe bo pożywienia nie było za wiele. Ale dopiero pojawienie się białych doprowadziło, że byli zmuszeni opuścić te rejony. Dziś tylko nieliczne miejsca, taki właśnie jak jaskinia z malowidłami przypominają o dawnych mieszkańcach...&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="mso-pagination:none;mso-layout-grid-align:none; text-autospace:none"&gt;&lt;span lang="PL"  style=" mso-ansi-language:PL;font-size:10.0pt;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SbPjSrcNlUI/AAAAAAAADYg/l9GpYy52dxE/s1600-h/DSC_0187.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SbPjSrcNlUI/AAAAAAAADYg/l9GpYy52dxE/s320/DSC_0187.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5310838295638152514" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="mso-pagination:none;mso-layout-grid-align:none; text-autospace:none"&gt;&lt;span lang="PL"  style=" mso-ansi-language:PL;font-size:10.0pt;"&gt;Do Airlie Beach wróciliśmy późnym popołudniem. Poszwędaliśmy się nieco po miasteczku, a szczególnie po parku nad zatoką. Nie zapomnę tego popołudnia, park, mały staw pośrodku, ludzie opalający się, czytający książki pod palmami, czy urządzający sobie świąteczne pikniki w czapeczkach mikołajkowych. Jakby czas spowolnił i wszystkie sprawy za którymi goni się w takim deszczowym Dublinie nagle przestawały być ważne, istotne, naglące... zupełnie inna planeta. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="mso-pagination:none;mso-layout-grid-align:none; text-autospace:none"&gt;&lt;span lang="PL"  style=" mso-ansi-language:PL;font-size:10.0pt;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SbPjTI-zcJI/AAAAAAAADYo/vp0L5yLMkeI/s1600-h/DSC_0215.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SbPjTI-zcJI/AAAAAAAADYo/vp0L5yLMkeI/s320/DSC_0215.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5310838303567868050" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="mso-pagination:none;mso-layout-grid-align:none; text-autospace:none"&gt;&lt;span lang="PL"  style=" mso-ansi-language:PL;font-size:10.0pt;"&gt;Wieczór był ciepły i cichy. Nazajutrz mieliśmy pognać do Eungella National Park i stawić czoła groźnym, agresywnym mrówkom...&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SbPjTT2jskI/AAAAAAAADYw/KmD-VgH3XQ8/s1600-h/DSC_0224.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SbPjTT2jskI/AAAAAAAADYw/KmD-VgH3XQ8/s320/DSC_0224.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5310838306486071874" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5467322403493015504-4694568672668951941?l=ziemiapoludniowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ziemiapoludniowa.blogspot.com/feeds/4694568672668951941/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5467322403493015504&amp;postID=4694568672668951941' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5467322403493015504/posts/default/4694568672668951941'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5467322403493015504/posts/default/4694568672668951941'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ziemiapoludniowa.blogspot.com/2009/03/17-xii-whitsunday-islands.html' title='18 XII Whitsunday Islands'/><author><name>koniczyna</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SbPkRdHOrrI/AAAAAAAADY4/FbSyV4BJ56Y/s72-c/DSC_0168.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5467322403493015504.post-8432433236358255517</id><published>2009-02-02T15:21:00.001-08:00</published><updated>2009-02-03T12:42:00.925-08:00</updated><title type='text'>17 XII - Airlie Beach</title><content type='html'>&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SYeHsqITj3I/AAAAAAAADGA/616CzZvCl6k/s1600-h/DSC_0011.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5298352687917797234" style="margin: 0px auto 10px; display: block; width: 320px; height: 214px; text-align: center;" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SYeHsqITj3I/AAAAAAAADGA/616CzZvCl6k/s320/DSC_0011.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Nad rankiem pozegnalismy Magnetic Island, zostawiając za sobą koale, chrapiącego Australijczyka, instalacje wojskowe, śliczne plaże i tłuste, wiecznie nienażarte muszyska. Znów byliśmy w drodze, ale tym razem naszym celem nie były żadne krwiożercze, agresywne bestie, ale rajskie plaże wysp Whitsunday. Na zdjęciach archipelag ten prezentował się znakomicie, notka w moim przewodniku głosiła, że jest to mekka znużonych pracą Australijczyków - prześliczne wysepki z błękitną wodą, delfinami, żółwiami i milionami ślicznych muszelek na piasku. Pomyślałem sobie, że wreszcie odpoczniemy od trudów podróżowania.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;Znowu na Bruce Hwy pędziliśmy na południe, z monotonnym krajobrazem za oknem, pustkowia z nielicznymi drzewami eukaliptusa, w tle góry. Coraz bardziej roślinność traciła soczystą zieleń, jaka była urzekała nas w takich miejscach jak Mission Beach czy Cape Tribulation. Nie byliśmy jednak niewrażliwi na atrakcje jakie serwował nam ten dość surowy krajobraz (surowy w porównaniu do poprzednich miejsc) - jeśli tylko pozwalał czas skręcaliśmy w nieodległe atrakcje turystyczne, które mieliśmy okazje po drodze mijać. Jednym z nich była samotnie stojąca góra z punktem widokowym, na który prowadziła asfaltowa droga. Wjechaliśmy by rozejrzeć się dookoła. Na szczycie była mała altanka z pamiątkową tablicą. Pustkowie, samotna góra i tajemniczy obywatel, któremu lokalna społeczność była za coś wdzięczna.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SYeDYoCNmsI/AAAAAAAADFg/5yIYBx3gBZQ/s1600-h/DSC_0022.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5298347945711475394" style="margin: 0px auto 10px; display: block; width: 320px; height: 214px; text-align: center;" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SYeDYoCNmsI/AAAAAAAADFg/5yIYBx3gBZQ/s320/DSC_0022.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SYeDWtijkvI/AAAAAAAADFY/dCYsQYP_ht4/s1600-h/DSC_0024.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5298347912829571826" style="margin: 0px auto 10px; display: block; width: 320px; height: 214px; text-align: center;" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SYeDWtijkvI/AAAAAAAADFY/dCYsQYP_ht4/s320/DSC_0024.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;Zatrzymaliśmy się też w Bowen, miejscowości w której kręcono film Australia, w nadzieji że zobaczymy jakieś elemetny, atrakcje z filmu. NIestety, nie było żadnych wskazówek, że tu czy tam stali Nicole Kidman czy Hugh Jackman. Pooglądaliśmy pustą plażę z siatką przeciw meduzom i ruszyliśmy dalej.&lt;br /&gt;Do Airlie Beach dotarliśmy po południu, zameldowaliśmy się w youth hostel, zabukowaliśmy wycieczkę po Whitsunday Islands i jeszcze starczyło czasu na bushwalk po parku Conway. Poszliśmy żeby ze wzgórza zobaczyć panoramę na archipelag. W sumie opcjonalnie można się było pobłąkać po miasteczku, które pełno było młodych ludzi, knajpek ale bushwalking ma coś w sobie. Las jest diametralnie inny od tych nam znanych, mniej gęsty, z ogromnymi paprociami albo dużymi kępami traw. Do tego czasem się odezwie Kukabaroo, albo jakiś inny, tajemniczy ptak z niesamowitym trelem. Czasem przebiegnie bush turkey. Jednego z nich mieliśmy okazję zobaczyć na naszym szlaku - powoli zaczęliśmy sobie zdawać sprawę, że jakiś głupi indyk podąża chyba naszym szlakiem. Jak tylko chciałem mu zrobić zdjęcie - gdacząc uciekł w dzikie knieje...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SYeHs3NSUeI/AAAAAAAADGI/zJtfCgJ_HJ0/s1600-h/DSC_0034.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5298352691428348386" style="margin: 0px auto 10px; display: block; width: 320px; height: 214px; text-align: center;" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SYeHs3NSUeI/AAAAAAAADGI/zJtfCgJ_HJ0/s320/DSC_0034.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SYeHtF87yeI/AAAAAAAADGQ/UccUWx1cfxM/s1600-h/DSC_0058.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5298352695386294754" style="margin: 0px auto 10px; display: block; width: 320px; height: 214px; text-align: center;" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SYeHtF87yeI/AAAAAAAADGQ/UccUWx1cfxM/s320/DSC_0058.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Na szczycie Mount Rooper był taras widokowy, z panoramą na archipelag. To był też jeden z takich dobrych momentów wyprawy. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SYeDcZudlQI/AAAAAAAADFw/acSCKQgnHqs/s1600-h/DSC_0052.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5298348010590016770" style="margin: 0px auto 10px; display: block; width: 320px; height: 214px; text-align: center;" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SYeDcZudlQI/AAAAAAAADFw/acSCKQgnHqs/s320/DSC_0052.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SYeHtzxbzWI/AAAAAAAADGg/5bOJuUPQOFg/s1600-h/DSC_0072.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5298352707686092130" style="margin: 0px auto 10px; display: block; width: 320px; height: 214px; text-align: center;" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SYeHtzxbzWI/AAAAAAAADGg/5bOJuUPQOFg/s320/DSC_0072.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SYeHthezzpI/AAAAAAAADGY/A8OuoFIlFxc/s1600-h/DSC_0062.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5298352702776135314" style="margin: 0px auto 10px; display: block; width: 320px; height: 214px; text-align: center;" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SYeHthezzpI/AAAAAAAADGY/A8OuoFIlFxc/s320/DSC_0062.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;Wycieczka zabrała nam jakieś dwie i półgodziny, ale było warto. Wracaliśmy o zmroku z postanowieniem że może przyjdziemy tu na wschód słońca. Plan ten jednak wziął w łeb, bo z jednej strony za późno położyliśmy się spać, a z drugiej nie udało mi się odszukać informacji o której będzie wschód słońca.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Cywilizacja jakiej doświadczyliśmy w Airlie Beach ma swoje dobre strony, miasteczko tętniło życiem, kilkanaście pubów było zapełnionych ludźmi, można było usiąść i przygotować się do czekającej nas przygody dnia następnego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5467322403493015504-8432433236358255517?l=ziemiapoludniowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ziemiapoludniowa.blogspot.com/feeds/8432433236358255517/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5467322403493015504&amp;postID=8432433236358255517' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5467322403493015504/posts/default/8432433236358255517'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5467322403493015504/posts/default/8432433236358255517'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ziemiapoludniowa.blogspot.com/2009/02/airlie-beach.html' title='17 XII - Airlie Beach'/><author><name>koniczyna</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SYeHsqITj3I/AAAAAAAADGA/616CzZvCl6k/s72-c/DSC_0011.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5467322403493015504.post-7969319201936513507</id><published>2009-01-29T12:58:00.000-08:00</published><updated>2009-01-29T13:40:50.685-08:00</updated><title type='text'>16 XII Magnetic Island</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SYId4l1hU_I/AAAAAAAAC54/1mas1B-vgvY/s1600-h/DSC_0009.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SYId4l1hU_I/AAAAAAAAC54/1mas1B-vgvY/s320/DSC_0009.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5296828969807598578" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zawiedzeni nieudanym polowaniem na kazuary, postanowiliśmy zapolować na inne, mniej agresywne i daleko bardziej powolne bestie. W przewodniku moim znalazłem informacje, że na tajemniczej Magnetic Island leżącej nieopodal Townsville można spotkać dziko żyjące koala. Nie namyślając się długo, postanowiliśmy ruszyć tropem tychże, mając nadzieje, że niechybnie wytropimy jakieś, bo przecież wyspa duża nie jest i koala nie będą mogły się długo chować ani gdzie uciec przecież!&lt;br /&gt;Magnetic Island nazwę swoją zawdzięcza (jak i wiele rejonów na Wschodnim Wybrzeżu) swobodnej twórczości James'a Cooka. Kapitan płynął sobie swoim okrętem i w pewnym momencie zauważył, że jego kompas zaczyna wariować w pobliżu tajemniczej wyspy. Postanowił więc nazwać wyspę Magnetyczną. Dlaczego jednak te dziwne anomalie miały miejsce i czy dzisiaj jeszcze można je doświadczyć - tego przewodnik już nie zdradził.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na wyspę przybyliśmy późnym wieczorem zmęczeni ściganiem kazuarów i trafiliśmy do taniego hostelu. W pokoju, który dostaliśmy mieszkał gruby australijczyk, który na nasz widok uprzejmie zaczął pakować swoją stertę brudnych ubrań do torby. To jednak nie zabiło zapachu jaki unosił się ze sterty... Ale nie to było najgorsze, prawdziwy horror czekał nas w nocy - wtedy bowiem gruby australijczyk zaczął chrapać. Wolne, mozolne, ale rytmiczne chrrRRRRRRRRRR R R R R .... - ojojojooojojoooojoj było prawdziwą torturą, szczególnie dla Stefana, który spał na dole łóżka piętrowego :) ale wcześniej zdążyliśmy usłyszeć historie o strasznej burzy i piorunach, które biły w ziemię pare metrów od ludzi. Burza, której doświadczyliśmy w Innisfail miała swoje epicentrum nad Magnetic Island i Townsville.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Magnetic Island słynne jest z kilku rzeczy: poza koalami siedzącymi na drzewach można znaleźć tu prześliczne plaże oraz instalacje wojskowe z okresu II wojny światowej. Co prawda Amerykanie zdążyli już działa i inny ciężki sprzęt zabrać, to jednak cały czas bunkry i betonowe fundamenty straszą na czubkach wzgórz pośród zieleni drzew eukaliptusowych. Na jednej z tabliczek informacyjnych napisano, że jakże dziwne musiało być życie personelu wojskowego tej placówki - z jednej strony okrucieństwo wojny, z drugiej rajska wyspa. Myślę, że ktoś zapomniał oddać honory ogromnym muchom, które kąsały nas niemiłosiernie. Rajska wyspa - może - ale muchy były zdecydowanie piekielne. Dziesiątkowanie ich ręką nie robiło wrażenia na pozostałych tysiącach atakujących nasze nogi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SYIfQIByakI/AAAAAAAAC6A/rf2yetmxiV4/s1600-h/DSC_0100.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SYIfQIByakI/AAAAAAAAC6A/rf2yetmxiV4/s320/DSC_0100.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5296830473634474562" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SYIfQZMAR_I/AAAAAAAAC6I/F6A2HnTCyLI/s1600-h/DSC_0144.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SYIfQZMAR_I/AAAAAAAAC6I/F6A2HnTCyLI/s320/DSC_0144.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5296830478240729074" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SYIcp1n_nRI/AAAAAAAAC5Y/RugOq2ZYiAw/s1600-h/DSC_0158.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SYIcp1n_nRI/AAAAAAAAC5Y/RugOq2ZYiAw/s320/DSC_0158.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5296827616836164882" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wędrując przez wyspę, oganiając się od much i podziwiając rajskie widoki, nie traciliśmy z oczu naszego celu jaki nas przywiódł na wyspę. Tropieniem zajmowaliśmy się cały dzień, ale dopiero pod koniec udało nam się zlokalizować koalę. Siedział na drzewie i powoli się budził. Najbliższą gałąź z eukaliptusem miał pare metrów od siebie. Stefan musiał zareagować - temu biednemu zwierzęciu trzeba było pomóc!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SYIcqdkfZHI/AAAAAAAAC5o/CIlXDDcIj5Q/s1600-h/DSC_0139.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SYIcqdkfZHI/AAAAAAAAC5o/CIlXDDcIj5Q/s320/DSC_0139.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5296827627558888562" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SYIcqmtv9-I/AAAAAAAAC5w/1OpCvoZpE_M/s1600-h/DSC_0179.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SYIcqmtv9-I/AAAAAAAAC5w/1OpCvoZpE_M/s320/DSC_0179.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5296827630013642722" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zadowoleni z naszych łowów pożegnaliśmy się nad ranem z Magnetic Island (uprzednio zmieniliśmy jednak hostel na inny) i kierowaliśmy się tym razem na Whitsunday Island, cudny archipelag wysepek z białymi jak pranie w Arielu plażami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SYIcqMq-jrI/AAAAAAAAC5g/L9u32N6D1aI/s1600-h/DSC_0190.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SYIcqMq-jrI/AAAAAAAAC5g/L9u32N6D1aI/s320/DSC_0190.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5296827623022694066" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center; font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Townsville o zmroku. Widok z Magnetic Island (foto: Stefan)&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5467322403493015504-7969319201936513507?l=ziemiapoludniowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ziemiapoludniowa.blogspot.com/feeds/7969319201936513507/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5467322403493015504&amp;postID=7969319201936513507' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5467322403493015504/posts/default/7969319201936513507'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5467322403493015504/posts/default/7969319201936513507'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ziemiapoludniowa.blogspot.com/2009/01/magnetic-island.html' title='16 XII Magnetic Island'/><author><name>koniczyna</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SYId4l1hU_I/AAAAAAAAC54/1mas1B-vgvY/s72-c/DSC_0009.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5467322403493015504.post-1635309606530496574</id><published>2009-01-25T04:54:00.000-08:00</published><updated>2009-01-25T05:38:57.711-08:00</updated><title type='text'>Cassowaries!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SXxlPNX7BfI/AAAAAAAACm8/kuQABkWZZ-k/s1600-h/DSC_0235.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SXxlPNX7BfI/AAAAAAAACm8/kuQABkWZZ-k/s320/DSC_0235.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5295218573843301874" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kazuary!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z drogi na Tully skręciliśmy w wąską szosę w dziewicze i niebezpieczne rejony Mission Beach. Kręte drogi, kangury skaczące po łąkach, słońce na błękitnym niebie, a w końcu las tropikalny pełny gąszczy i niebezpiecznych stworzeń. I my w samochodzie pędzący prosto w ramiona niebywałej przygody, w której mało kto miał ochotę i odwagę się pchać! (nie że jadąc przez Mission Beach zamiast pedzic Bruce Hwy nadkładało się extra 60 km drogi do Townsville). Zanim przejdę dalej by opowiedzieć mrożące krew w żyłach tropienie kazuara dobrze byloby zeby przypomniec sobie z czym tak naprawde bedziemy miec do czynienia. Za Wikipedia podaje:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;Kazuary (kazuarowate) (Casuariidae Kaup, 1847)&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; - rodzina ptaków z rzędu kazuarowych. Obejmuje 3 gatunki lądowe, nielotne, zamieszkujące Nową Gwineę i północno-wschodnią Australię, a także wyspy leżące pomiędzy nimi. Ptaki te charakteryzują się znacznymi rozmiarami, ciemnym (czarnym) ubarwieniem, krępą budową, uwstecznieniem skrzydeł i kostną naroślą na czaszce w kształcie hełmu. Nogi masywne, z trzema palcami, przy czym środkowy zaopatrzony jest w potężny pazur. Jest groźną bronią. Może rzucić człowieka na ziemie i rozszarpać. Odżywiają się pokarmem roślinnym i małymi zwierzętami. Samice są większe i jaśniej ubarwione. Jako jedne z nielicznych ptaków posiadają genitalia takie jak u ssaków i niektórych gadów. Zwierzęta te prowadzą samotniczy tryb życia, aktywnie bronią swego terytorium.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(nie wiem o co chodzi z tym wątkiem o genitaliach...)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Świadomi niebezpieczeństwa zatrzymaliśmy samochód w małej zatoczce przy drodze, gdzie zaczynał się szlak prowadzący w gąszcz lasu tropikalnego. I ruszyliśmy tropić kazura. Stefan na przodzie, wytrawny myśliwy, sprawdzał tropy na swoim GPSie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SXxlPvsSoyI/AAAAAAAACnM/_oxxL1Bl1P8/s1600-h/DSC_0028.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SXxlPvsSoyI/AAAAAAAACnM/_oxxL1Bl1P8/s320/DSC_0028.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5295218583055541026" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Stefan wytrwale tropi kazuary (gps, komórka i kamera)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Ja wsłuchiwałem się w każdy szelest dobywający się z gąszczy, jeden z 40tu kazuarow zyjacych na tym ogromnym terenie mogl czaic sie w poblizu! Te stwory są zwłaszcza niebezpieczne kiedy idą na spacer z małymi. Z tablic informacyjnych wyczytaliśmy, że w przypadku niespodziewanego spotkania z kazuarem nie należy wykonywać gwałtownych ruchów, nie uciekać rozpaczliwie, ale powoli cofać się uśmiechając się do stworzenia, po drodze znajdując jakąś dużą gałąź do ewentualnej obrony.&lt;br /&gt;Niestety, zamiast kazuarów spotkalismy dwoch Niemcow idacych dziarsko ścieżką z recznikami kapac sie w rzece i rodzine z dwojka rozbrykanych dzieci wracajacych stamtąd właśnie. Czyżby lekceważyli niebezpieczeństwo?&lt;br /&gt;Po godzinie marszu w wilgotnym, gorącym tropikalnym lesie w którym żar lał się z nieba też lekceważyliśmy zagrożenie. Jedyne co nam się udało wypatrzeć to głupiego indyka buszowego (bush turkey). Biega to to po lesie, czegoś szuka w ziemi, gdacze do siebie i jest tego w Queensland pełno. Wielkości kurczaka, ale zdecydowanie glupsze. Poza tym kilkanaście pająków, troche komarów, jakieś żółwie w rzece, kilka much i obrzydliwego robala wielkości dłoni siedzącego na drzewie. Ani śladu kazuara. Nawet późniejsze tropienie z okna samochodu też nie przyniosło efektu. Rozczarowani z wolna opuszczaliśmy rejony Mission Beach. Wszystkie 40 tych niezwykle agresywnych i niebezpiecznych stworzen akurat wybrało inne miejsce na przechadzke :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedyne co miało związek z kazuarami, a co nam się udało wytropić przedstawiam poniżej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SXxlQCBRJLI/AAAAAAAACnc/GxeDYbwQebU/s1600-h/DSC_0082.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SXxlQCBRJLI/AAAAAAAACnc/GxeDYbwQebU/s320/DSC_0082.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5295218587975361714" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SXxlP5W1l1I/AAAAAAAACnU/FyJnU7q7l0k/s1600-h/DSC_0025.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SXxlP5W1l1I/AAAAAAAACnU/FyJnU7q7l0k/s320/DSC_0025.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5295218585649911634" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SXxlPb6qm-I/AAAAAAAACnE/uzqclQuFsc8/s1600-h/DSC_0091.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SXxlPb6qm-I/AAAAAAAACnE/uzqclQuFsc8/s320/DSC_0091.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5295218577747123170" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pod wieczór dojechaliśmy do Townsville, bram do tajemniczej Magnetic Island, gdzie ponoc jak kompasy tak turysci szaleja. Na pewno szaleli dzien wczesniej kiedy burza rozpetala sie nad ich glowami i pioruny bily w wyspe...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5467322403493015504-1635309606530496574?l=ziemiapoludniowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ziemiapoludniowa.blogspot.com/feeds/1635309606530496574/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5467322403493015504&amp;postID=1635309606530496574' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5467322403493015504/posts/default/1635309606530496574'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5467322403493015504/posts/default/1635309606530496574'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ziemiapoludniowa.blogspot.com/2009/01/blog-post.html' title='Cassowaries!'/><author><name>koniczyna</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SXxlPNX7BfI/AAAAAAAACm8/kuQABkWZZ-k/s72-c/DSC_0235.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5467322403493015504.post-4563491376662323833</id><published>2009-01-20T00:00:00.000-08:00</published><updated>2009-01-22T12:32:39.208-08:00</updated><title type='text'>Stefan</title><content type='html'>Na wyprawe na kazuary wybrałem się oczywiscie z moim wiernym towarzyszem podróży, kuzynem Stefanem. W sumie to on rzucił pomysł nadłożenia trochę drogi dla zbadania rejonów Mission Beach gdzie w lasach tej tropikalnej okolicy miało być największe zagęszczenie tych straszliwych potworów. W mojej biblii jaką był przewodnik Lonely Planet po Queensland (wydanie na październik 2008) autor napisał, że w lasach na wschód od Tully czai się co najmniej 40 kazuarów (stan na czerwiec 2008 roku) - szanse na zobaczenie ogromnych monstrów była więc więcej niż bardzo mało prawdopodobna.&lt;br /&gt;Zanim jednak opisze dzieje naszej niebezpiecznej wyprawy, pelnej nieprawdopodobnych, mrożących krew przygód wypada mi napisac pare zdan o moim towarzyszu podrózy, Stefanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SXWG_AKVAII/AAAAAAAACN4/uwcN3uw9GYM/s1600-h/DSC_0087.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SXWG_AKVAII/AAAAAAAACN4/uwcN3uw9GYM/s320/DSC_0087.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5293285353977086082" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stefan zostal wziety na wyprawe z lapanki, jedyne co zdazyl ze soba zabrac to dwie pary skarpet, cztery koszulki, jedna pare krotkich spodni, szczoteczke do zebow, dezodorant LYNX i ... co okazalo sie byc najwazniejsze - garsc kabli, stara baterie wlasnej roboty i GPS. Dezodorant Lynx uzywal czesto w nadziei na przyciagniecie kobiet, ale tez swietnie sprawdzal sie w sytuacjach kryzysowych gdy nie bylo pralki. Przy pomocy kabli i starej baterii zrobil wiele pozytecznych rzeczy w trakcie jazdy - ladowarke do Ipoda, do GPSa i do Nokii rowniez. Zresztą co chwila majstrował coś w czasie jazdy samochodem - z butelki po jakichs chemikaliach co sprzedaja w supermarkecie tytuując to to oranzada - zrobil lyzeczke, z innej jej czesci miske i jadl swoje ulubione platki z mlekiem. Mrowki jakie zaokrętowały sie do płatków jakiś czas temy i buszowaly w pudełku topil w mleku lyzka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SXWG_ZngNiI/AAAAAAAACOA/w5yR-9AKO3c/s1600-h/DSC_0084.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SXWG_ZngNiI/AAAAAAAACOA/w5yR-9AKO3c/s320/DSC_0084.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5293285360810341922" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stefan byl odpowiedzialny za krecenie filmu z wyprawy, razem z wrecz przyspawana kamera do reki staral sie przewyzszyc kunsztem operatorskim zawodowcow z BBC i National Geographic. W swoje ręce dostał kamerę z HD i mamy nadzieje, że po zmonotowaniu jakaś stacja telewizyjna kupi ten materiał. Ogladajac to co nakrecil pozniej, musze przyznac, ze ujecia sa calkiem, calkiem. Moze to dlatego ze od paru lat kreci filmy, a do tego ma w domu trzy roznej wielkosci profesjonalne kamery. Ktorymi lubi sie chwalic przed dziewczynami. Ale mając kamerę w ręku zdawał się lekceważyć pewne najlepsze obiekty do filmowania...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SXWHAaIvu9I/AAAAAAAACOY/Uuk0werO8xg/s1600-h/DSC_0027.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SXWHAaIvu9I/AAAAAAAACOY/Uuk0werO8xg/s320/DSC_0027.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5293285378129640402" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale nie tylko kamera byla jego nieodlącznym atrybutem - to przede wszystkim GPS. Z tym urzadzeniem prawie nigdy sie nie rozstawal, nie szczedzac mi roznych bardzo przydatnych informacji jakie można było dzięki niemu uzyskać - poczynajac od trasy jaka mielismy jechac, czy najblizszych restauracji (McDonald, czy RedRooster), czy ktora sciezka podazac w buszu, konczac na wysokosci na ktorej nasz samochod sie akurat znajdowal (co tez bylo nieslychanie nieprzydatne). Przemyslnie skonstruowana bateria pozwala sledzic nasze wyprawy lodziami po rafach koralowych, czy wedrowac po ciemku po Magnetic Island. Ach, prawdziwy survival! Na co komu mapy, jesli ma sie GPS. Do tego to urzadzenie gralo muzyke, mozna bylo ogladac filmy, wskazywalo ciekawe miejsca widokowe. Najlepszy przyjaciel Stefana. GPS.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SXWG_xB2nDI/AAAAAAAACOQ/K8D3is_NaE0/s1600-h/DSC_0029.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SXWG_xB2nDI/AAAAAAAACOQ/K8D3is_NaE0/s320/DSC_0029.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5293285367094877234" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stefan tez jest czlowiekiem ktorego motto brzmi - nie przeplacac. Z uwagi na to, ze zasoby na jego koncie bankowym motywuja go do takiej filozofii zyciowej, to mysle ze stal sie juz kompletnym fanatykiem. Dzemik kupiony na poczatku wyprawy znalazl sie na jego kanapce w ostatnim dniu, nawet jesli jego konsystencja budzila nasze wspolne obawy. Kiedy ja doszukiwalem sie jakichs nowych form zycia w sloiku, ktorych proces ewolucyjny powinien być nieźle zaawansowany, Stefan smarowal juz kanapke.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SXWG_lsBchI/AAAAAAAACOI/sTXymSk44lY/s1600-h/DSC_0142.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SXWG_lsBchI/AAAAAAAACOI/sTXymSk44lY/s320/DSC_0142.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5293285364050522642" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niemniej przeplacanie to rzecz, ktora grozi na kazdym kroku w Australii i nawet udalo nam sie przygotowac zestawienie najwiekszych naciagaczy. O ktorym to rankingu niebawem.&lt;br /&gt;Tak, z tym oto człowiekem miałem zamiar stawić czoło kazuarom, mitycznym stworom z lasów tropikalnych, których &lt;a href="http://pl.youtube.com/watch?v=T0wsiLWLQLU&amp;amp;feature=related"&gt;jedyną formą obrony jest atak i potrafią zabić bez mrugnięcia skrzydłem.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5467322403493015504-4563491376662323833?l=ziemiapoludniowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ziemiapoludniowa.blogspot.com/feeds/4563491376662323833/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5467322403493015504&amp;postID=4563491376662323833' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5467322403493015504/posts/default/4563491376662323833'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5467322403493015504/posts/default/4563491376662323833'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ziemiapoludniowa.blogspot.com/2009/01/stefan-smith_20.html' title='Stefan'/><author><name>koniczyna</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SXWG_AKVAII/AAAAAAAACN4/uwcN3uw9GYM/s72-c/DSC_0087.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5467322403493015504.post-4189820360580717993</id><published>2009-01-19T13:42:00.000-08:00</published><updated>2009-01-20T01:03:45.606-08:00</updated><title type='text'>14 XII - wieczór</title><content type='html'>Przyjechaliśmy do Innisfail, miasteczka które oblegane jest przez sezonowych zbieraczy bananów. To mekka dla młodych Europejczyków i Azjatów, jeśli tylko nie boją się ciężkiej i niebezpiecznej pracy za śmieszne pieniądze (to opinia jednego z pracowników). Zatrzymaliśmy się razem ze Stefanem w jednym z hosteli tylko na jedną noc. Wszyscy inni mieszkańcy zdawali się już tam mieszkać od długich miesięcy. Początkowo powitali nas z otwartymi rękami - nowe twarze! Ale jak powiedzieliśmy im, że wyjeżdżamy już jutro rano - ich entuzjazm opadł drastycznie, a jeden Irlandczyk stwierdził, że nie ma sensu przecież bliżej poznawać przejezdnych :) Szkotka na wieść, że jestem Polakiem powiedziałą parę zdań po polsku, bo u niej w Edynburghu jest bardzo dużo Polaków :)&lt;br /&gt;Niemniej dowiedzieliśmy się co nieco o pracy na plantacji bananów: zbieracze losowo są odbierani przez plantatorów pickupami o wczesnych godzinach porannych, czasem są listy kto gdzie jedzie, czasem łapanka (jak za starych kryzysowych czasów).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SXT1nlCHdWI/AAAAAAAACE0/on0PtqASJKs/s1600-h/DSC_0022.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SXT1nlCHdWI/AAAAAAAACE0/on0PtqASJKs/s320/DSC_0022.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5293125522371868002" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-family:webdings;" &gt;Plantacja bananów&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Bananów, przepraszam, kokosów się nie zarobi, ale bliżej można poznać faunę Australii: banany bowiem pakuje się szybko do worka i niesie na plecach w skwarze północnego Queensland (gorąco i wilgotno). Zapomniałem dodać, że banany pakuje się wraz z żywym asortymentem - czasem są to pająki, czasem węże, czasem nawet szczury! Jest dobrze, jeśli żadne z tych stworzeń nie wyjdzie w trakcie dźwigania worka i nie zacznie lazić po pracowniku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SXT2Rl1edsI/AAAAAAAACFE/3hzAFZ3eB4E/s1600-h/DSC_0023.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SXT2Rl1edsI/AAAAAAAACFE/3hzAFZ3eB4E/s320/DSC_0023.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5293126244141790914" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-family:webdings;" &gt;Tu można było tanio kupić banany od producenta&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Ot, znowu przydałyby się związki zawodowe ;) Rzuciłem pomysł, ale zostałem chyba nie do końca zrozumiany, he he Ci mlodzi Anglicy i Irlandczycy przyjechali sobie tu dorobić i pobyczyć się czasem w słońcu Queensland a nie strajkować :)&lt;br /&gt;Wieczorem rozszalała się straszna burza, pioruny biły okrutnie w jakieś odległe miejsce na południu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOG_video_class" id="BLOG_video-7210c5229ad8fd54" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/get_player"&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="flashvars" value="flvurl=http://v6.nonxt5.googlevideo.com/videoplayback?id%3D7210c5229ad8fd54%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1331393340%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D262EDE072EB9FDEE432AAEB4194603A0C0CB54D7.6C6F380BAD45AF85B0B218A736D840E5D947D2E4%26key%3Dck1&amp;amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D7210c5229ad8fd54%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DLo7al0NS3vZ006BE3XK-tK8-tkU&amp;amp;autoplay=0&amp;amp;ps=blogger"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/get_player" type="application/x-shockwave-flash"width="320" height="266" bgcolor="#FFFFFF"flashvars="flvurl=http://v6.nonxt5.googlevideo.com/videoplayback?id%3D7210c5229ad8fd54%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1331393340%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D262EDE072EB9FDEE432AAEB4194603A0C0CB54D7.6C6F380BAD45AF85B0B218A736D840E5D947D2E4%26key%3Dck1&amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D7210c5229ad8fd54%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DLo7al0NS3vZ006BE3XK-tK8-tkU&amp;autoplay=0&amp;ps=blogger"allowFullScreen="true" /&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-family:webdings;" &gt;Innisfail&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Opuściliśmy hostel nad ranem i skierowaliśmy się na południe. Na kazuary!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5467322403493015504-4189820360580717993?l=ziemiapoludniowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='enclosure' type='video/mp4' href='http://www.blogger.com/video-play.mp4?contentId=7210c5229ad8fd54&amp;type=video%2Fmp4' length='0'/><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ziemiapoludniowa.blogspot.com/feeds/4189820360580717993/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5467322403493015504&amp;postID=4189820360580717993' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5467322403493015504/posts/default/4189820360580717993'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5467322403493015504/posts/default/4189820360580717993'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ziemiapoludniowa.blogspot.com/2009/01/14-xii-wieczr.html' title='14 XII - wieczór'/><author><name>koniczyna</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SXT1nlCHdWI/AAAAAAAACE0/on0PtqASJKs/s72-c/DSC_0022.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5467322403493015504.post-8733738551664875786</id><published>2008-12-27T05:46:00.000-08:00</published><updated>2008-12-27T06:25:20.806-08:00</updated><title type='text'>14 XII Atherton Tablelands</title><content type='html'>Atherton Tablelands, niezwykly plaskowyz w tropikach, ktorego polozenie powoduje, ze mozna tu swodobnie hodowac krowy i przemysl mleczny rozwija sie w najlepsze. Twórczy radni w Cairns przemianowali pare lat temu ten region na Cairns Highlands, zeby zachęcić inwestorów i turystów do odwiedzin. Wedle przewodnika, Cairns Highlands są tym dla Cairns czym na przykład Góry Niebieskie dla Sydney. &lt;br /&gt;Rozpoczęliśmy naszą trasę z Kurandy, miejscowości położonej na wysokości 330 metrów nad poziomem morza (sprawdzone przez Stefana przy użyciu jego GPS - zaznaczę, że Stefanowi i gadżetom poświęce osobny wpis) i skierowaliśmy się ku jezioru Tinaroo. Największą rzeką Atherton Tablelands (Cairns Highlands) jest Barron River, i jest dosłownie wszędzie, bo co chwila ją przekraczaliśmy, ponownie i ponownie. Atherton swoją nazwę zawdzięcza pionierowi Johnowi Athertonowi, który przybył tu w 1877 roku i odkrył cynę. Ponoć nazwa największego jeziora - Tinaroo - wzięła się z przekształcenia zawołania Athertona w momencie odkrycia cyny: "Tin! Huroo!".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Atherton Tablelands (Cairns Highlands) to sliczne miejsce, pelne zielonych lak i gaszczy lasu deszczowego. Otwarte przestrzenie, pagorki niczym z Shire (jak Nowa Zelandia znaczy sie), dziobaki plywajace w rzeczkach... Ale akuraty tych ostatnich nie udalo nam sie zobaczyc. &lt;br /&gt;Mysmy objechali jezioro dookoła w poszukiwaniu ogromnych figowców, kraterów, a przede wszystkim wodospadów. Wszystko udalo nam sie znalezc, a 5 wodospadow na jakie trafilismy prezentuje ponizej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SVY5pt-9YBI/AAAAAAAABeI/sXvzoJq0gAM/s1600-h/DSC_0069.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SVY5pt-9YBI/AAAAAAAABeI/sXvzoJq0gAM/s320/DSC_0069.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5284474601646940178" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SVY5pXqTtlI/AAAAAAAABeA/uNgj_ya-lz8/s1600-h/DSC_0100.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SVY5pXqTtlI/AAAAAAAABeA/uNgj_ya-lz8/s320/DSC_0100.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5284474595654743634" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SVY5pLGdFGI/AAAAAAAABd4/s97hIoV2uJU/s1600-h/DSC_0103.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SVY5pLGdFGI/AAAAAAAABd4/s97hIoV2uJU/s320/DSC_0103.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5284474592283137122" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SVY5onVc9TI/AAAAAAAABdw/-1-7EWYI_SQ/s1600-h/DSC_0108.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SVY5onVc9TI/AAAAAAAABdw/-1-7EWYI_SQ/s320/DSC_0108.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5284474582682367282" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SVY5oFSaXKI/AAAAAAAABdo/N1J6fQ7ni1c/s1600-h/DSC_0007.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SVY5oFSaXKI/AAAAAAAABdo/N1J6fQ7ni1c/s320/DSC_0007.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5284474573542808738" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z Atherton Tablelands zjechalismy do Innisfail by przygotowac sie na wyprawe do Mission Beach tropem kazuarow (cassowaries!).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5467322403493015504-8733738551664875786?l=ziemiapoludniowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ziemiapoludniowa.blogspot.com/feeds/8733738551664875786/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5467322403493015504&amp;postID=8733738551664875786' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5467322403493015504/posts/default/8733738551664875786'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5467322403493015504/posts/default/8733738551664875786'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ziemiapoludniowa.blogspot.com/2008/12/14-xii-atherton-tablelands.html' title='14 XII Atherton Tablelands'/><author><name>koniczyna</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SVY5pt-9YBI/AAAAAAAABeI/sXvzoJq0gAM/s72-c/DSC_0069.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5467322403493015504.post-2081966122578267505</id><published>2008-12-18T05:49:00.001-08:00</published><updated>2008-12-18T06:11:12.697-08:00</updated><title type='text'>13 XII</title><content type='html'>Pozegnalismy sie z Port Douglas i wróciliśmy autobusem do Cairns. Cook Hwy sliczna, bo wije sie nad brzegiem oceanu, nierzadko nad sporym urwiskiem. Wesoły kierowca pokazał nam świeżaka z minionej nocy - toyote corrolle zawieszona na drzewach nad stromym zboczem. Wypadla z drogi na zakrecie, ale szczesliwie trafila na wytrzymale drzewa, ktore przytrzymaly samochod i oplotly gestymi pnączami. Ponoc nic nikomu, poza zadrapaniami sie nie stalo. Ach, szkoda ze nie zdazylismy zrobic zdjecia bo widok był niesamowity. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Cairns dostalismy taka sama toyote, tyle ze ciemnozieloną :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z Cairns pomknelismy na zachod, do Atherton Tablelands. Atherton mielismy zwiedzic jutro, tylko sie zameldowalismy w rozpadajacym sie Backpackers House w Kurandzie i pomknelismy spontanicznie do Chillagoe - teoretycznie mial to byc outback. Zaluje tylko ze nie zrobilismy zdjec ani Backpackers House ani Kurandy. Miejscowosc bardzo urokliwa, z malym targowiskiem gdzie sprzedaje sie wszystko i nic, malymi kafejkami, stacja kolejowa kolejki wysokogorskiej - Scenic Railway, ktora oplata zbocza gor z lasami tropikalnymi. Backpackers House - pelen dziwnego robactwa i wpisow na scianach poprzednich mniej lub bardziej madrych podroznikow. Chyba najbardziej nam sie podobal wpis: "Social Life? Where I can download it? Niki, Amsterdam" (poza tym roznego rodzaju wpisy, takze takie wygladajace na inspirowane Into the Wild, albo Fight Clubem) &lt;br /&gt;Mysmy tymczasem pomkneli w outback, 170 km od Kurandy, uwazajac przy tym na kangury, ktore wedle znakow na drodze, mialyby sie niespodziewanie pojawiac na drodze. Rzeczywiscie, niektorzy kierowcy sa bardzo nieostrozni, bo sporo tych biednych stworzen lezalo na poboczach, albo wprost na drodze :/&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUpYPvn5enI/AAAAAAAABck/N6Z6fjJ-3Ss/s1600-h/DSC_0119.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUpYPvn5enI/AAAAAAAABck/N6Z6fjJ-3Ss/s320/DSC_0119.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5281130540550421106" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z tej naszej wycieczki do 'outbacku' najbardziej nam sie podobala nie tylko stara kopalnia i huta miedzi w Chillagoe, ale tez droga, ktora z asfaltowej nagle zamienila sie w szutrową. No i krowy włażące na drogę. Parę kangurów wskoczyło na jezdnię w drodze powrotnej, ale byliśmy uważni. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUpYQHSGylI/AAAAAAAABc0/GZpOQWx_QHc/s1600-h/DSC_0153.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUpYQHSGylI/AAAAAAAABc0/GZpOQWx_QHc/s320/DSC_0153.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5281130546901469778" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUpYPwJagnI/AAAAAAAABcs/37qb4Exdl4A/s1600-h/DSC_0132.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUpYPwJagnI/AAAAAAAABcs/37qb4Exdl4A/s320/DSC_0132.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5281130540690997874" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Chillagoe, miasteczka którego zdjęć psiakość tez niezrobiliśmy, cisza był i spokój, prawie ani żywego ducha. Ale odkryliśmy na tablicy komunalnej (Community Board), ze niejaki Bonda Shawny, obchodzi 40tke dziś, więc serdecznie zaprasza swoich przyjaciół i znajomych z Chillagoe i okolic na urodzinową impreze do Hotelu Central w Chillagoe. Przez chwile myslelismy zeby tam zajsc, ale ze dzien chylil sie ku koncowi, trzeba bylo wracac. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec tylko dodam, ze z tablicy informacyjnej w kopalni miedzi wyczytalem, ze pracownicy wykonywali swoja praca w bardzo fatalnych warunkach. Oj, przydalyby sie im zwiazki zawodowe, przydaly. Kopalnia operowala w latach 1913-1947, w 1940 roku została sprzedana na aukcji, ale potem chyba nie udalo sie nic z niej wykrzesac...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUpYQlPmG8I/AAAAAAAABc8/CGuIpo99n4A/s1600-h/DSC_0216.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUpYQlPmG8I/AAAAAAAABc8/CGuIpo99n4A/s320/DSC_0216.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5281130554944003010" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mysmy wrocili do Kurandy by stamtad atakowac Atherton Tablelands i wodospady.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUpYQ9_J3jI/AAAAAAAABdE/DK6k58krc5k/s1600-h/DSC_0231.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUpYQ9_J3jI/AAAAAAAABdE/DK6k58krc5k/s320/DSC_0231.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5281130561585929778" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5467322403493015504-2081966122578267505?l=ziemiapoludniowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ziemiapoludniowa.blogspot.com/feeds/2081966122578267505/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5467322403493015504&amp;postID=2081966122578267505' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5467322403493015504/posts/default/2081966122578267505'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5467322403493015504/posts/default/2081966122578267505'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ziemiapoludniowa.blogspot.com/2008/12/13-xii.html' title='13 XII'/><author><name>koniczyna</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUpYPvn5enI/AAAAAAAABck/N6Z6fjJ-3Ss/s72-c/DSC_0119.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5467322403493015504.post-2578523774087073874</id><published>2008-12-18T05:28:00.000-08:00</published><updated>2008-12-21T02:34:32.585-08:00</updated><title type='text'>12 XII</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUpUb1fTI1I/AAAAAAAABcE/IETMK65XeB0/s1600-h/DSC_0029.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUpUb1fTI1I/AAAAAAAABcE/IETMK65XeB0/s320/DSC_0029.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5281126350236885842" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Rafa jest po prostu niesamowita, i chyba dlatego też zdecydowalismy sie na jeszcze jeden dzien z nurkowaniem. Ale tym razem bez butli, tylko pletwy i maska z rurka. Poplynelismy katamaranem na nieodlegle wyspy gdzie troche pogonilismy zolwie morskie, i Stefan - jak twierdzi - widzial rekina. Rekin nie byl duzy, ale byl. W zdjecia wrzucam te dane mi przez fotografa z HABA. Sami nie mielismy zadnego aparatu do robienia zdjęć pod wodą, ale i tak pogoda była fatalna, nawet zdarzyło się, że zaczęło po prostu padać jak podglądaliśmy życie na rafie. &lt;br /&gt;Na wyspie do której przybiliśmy stała latarnia morska - w użyciu do 1942 roku (bodajże). W informacji na tablicy przy latarni szczególny nacisk położono na przypadki wariact jakie ogarniały latarników (z okresu 1920-1940). Latarnicy bowiem mieli prawo do miesiąca wakacji w ciągu roku, a przez pozostały czas musieli być na miejscu. Żywność im dowożono statkiem. Tekst kończył się komentarzem, że jeśli wariactwa zdarzały się w XX wieku, to ciekawe co się musiało dziać wcześniej:) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUpUcQEP_NI/AAAAAAAABcc/q_lT4zvfSDI/s1600-h/28+Turtle+.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUpUcQEP_NI/AAAAAAAABcc/q_lT4zvfSDI/s320/28+Turtle+.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5281126357371190482" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;foto: Haba&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUpUcTLq6NI/AAAAAAAABcU/_l2kl-pSrtk/s1600-h/DSC_0245.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUpUcTLq6NI/AAAAAAAABcU/_l2kl-pSrtk/s320/DSC_0245.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5281126358207621330" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUpUcJz4nzI/AAAAAAAABcM/a2_IalHeDvY/s1600-h/DSC_0225.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUpUcJz4nzI/AAAAAAAABcM/a2_IalHeDvY/s320/DSC_0225.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5281126355691937586" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5467322403493015504-2578523774087073874?l=ziemiapoludniowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ziemiapoludniowa.blogspot.com/feeds/2578523774087073874/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5467322403493015504&amp;postID=2578523774087073874' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5467322403493015504/posts/default/2578523774087073874'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5467322403493015504/posts/default/2578523774087073874'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ziemiapoludniowa.blogspot.com/2008/12/12-xii.html' title='12 XII'/><author><name>koniczyna</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUpUb1fTI1I/AAAAAAAABcE/IETMK65XeB0/s72-c/DSC_0029.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5467322403493015504.post-1055558252623816258</id><published>2008-12-17T04:36:00.000-08:00</published><updated>2008-12-18T02:30:48.724-08:00</updated><title type='text'>11 XII</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUj3Y5YnK1I/AAAAAAAABbs/OnJaxHwgBeg/s1600-h/DSC_0045.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUj3Y5YnK1I/AAAAAAAABbs/OnJaxHwgBeg/s320/DSC_0045.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5280742570184878930" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Chyba to mozna nazwac odbebnieniem Daintree National Park - calodniowa wycieczka po parku narodowym Daintree i w tempie ekspresowym, z wycieczka po rzece o tej samej nazwie w poszukiwaniu krokodyli, krotkiej eskapadzie w las deszczowy, dwie plaze, kapiel w rzece w lesie tropikalnym i z powrotem do Port Douglas. Ale w miedzyczasie moglismy zobaczyc troche robactwa i zwierząt. Szczególną uwagę zwraca się turystom na niekąpanie się w rzekach z uwagi na krokodyle, i na ostrożną jazdę samochodem - można niechcący zabić kazuara, a jest ich w lasach Daintree zaledwie 1500. Te ogromne ptaki nieloty są pod ścisłą ochroną. Ciekawe, że to zwierze nie wpisało się w kanon charakterystycznych towarów eksportowych Australii. Nie wiedzielismy wtedy ze Stefanem, ze te pierwsze wzmianki o kazuarach, beda początkiem naszej wielkiej wyprawy pare dni pozniej...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUj3Z2MU5hI/AAAAAAAABb8/Hldhknl7Rjc/s1600-h/DSC_0029.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUj3Z2MU5hI/AAAAAAAABb8/Hldhknl7Rjc/s320/DSC_0029.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5280742586507912722" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUj3ZfRMJkI/AAAAAAAABb0/DCNJYytGBNo/s1600-h/DSC_0039.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUj3ZfRMJkI/AAAAAAAABb0/DCNJYytGBNo/s320/DSC_0039.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5280742580354295362" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUj3YURoKkI/AAAAAAAABbk/wk87_jQOu88/s1600-h/DSC_0105.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUj3YURoKkI/AAAAAAAABbk/wk87_jQOu88/s320/DSC_0105.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5280742560223472194" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak swoja droga, czas wielkich odkrywcow, podroznikow i badaczy - to byly dobre dni, zeby sie uniesmiertelnic. Taki badacz nazywal jakies przyladki, gory, albo rzeki swoim nazwiskiem, albo nazwiskiem swojego kolegi po fachu, promotora, albo przyjaciela. Deintree Park dostal nazwe dzieki niejakiemu badaczowi Dalrymple, ktory oddal hold wczesniejszemu badaczowi, Anglikowi Richardowi Daintree. Dalrymple tez zostal uhonorowany, co najmmniej rzeką i miastem. Najwyzsza gora w Atherton Tablelands - (o ktorych pozniej a ktore nota bene nosza nazwe od pewnego pastora, ktory tam zamieszkal) - Mt. Barret - nosi nazwisko dyrketora Towarzystwa Podroznikow z Londynu... ech, co by bylo gdybysmy to my na ten przyklad odkrywali nowe lądy, gdyby Irish-Polish Society, albo POSK, albo duperelek.com ufundowal jakas ekspedycje... :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUj3XzuD0kI/AAAAAAAABbc/rz_deeNGB7w/s1600-h/DSC_0183.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUj3XzuD0kI/AAAAAAAABbc/rz_deeNGB7w/s320/DSC_0183.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5280742551484355138" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5467322403493015504-1055558252623816258?l=ziemiapoludniowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ziemiapoludniowa.blogspot.com/feeds/1055558252623816258/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5467322403493015504&amp;postID=1055558252623816258' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5467322403493015504/posts/default/1055558252623816258'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5467322403493015504/posts/default/1055558252623816258'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ziemiapoludniowa.blogspot.com/2008/12/11-xii.html' title='11 XII'/><author><name>koniczyna</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUj3Y5YnK1I/AAAAAAAABbs/OnJaxHwgBeg/s72-c/DSC_0045.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5467322403493015504.post-5612460325072077425</id><published>2008-12-17T04:03:00.000-08:00</published><updated>2008-12-18T02:51:19.153-08:00</updated><title type='text'>10 XII</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUjvL3uGG5I/AAAAAAAABa0/_HSIY0FyuS8/s1600-h/DSC_0056.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUjvL3uGG5I/AAAAAAAABa0/_HSIY0FyuS8/s320/DSC_0056.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5280733550306794386" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś miał być dzień na spokojnie więc wstaliśmy nieco później, zwłaszcza że niezłe prysznice za oknem były - gwałtowne i krótkie. Ot, tropiki. Postanowiliśmy pójść do małego zoo na obrzeżach Port Douglas pooglądac zwierzaki. Niestety, nasz wymarsz został opóźniony, bo rozpadało się na dobre. Gwałtownie i długo tym razem. Coś ta Irlandia mnie ściga nawet tutaj, po drugiej stronie świata. &lt;br /&gt;Na szczęście to był już ostatni deszcze tego dnia, przed drugą dotarliśmy do Habitatu - trzymaja tam zwierzeta w jednym miejscu, nie trzeba za nimi gonic po roznych miejscach. Co sie generalnie przydalo... :) Tam mogliśmy pooglądać z bliska miśki Koala (heh, towarzystwo wyglądało jak po niezłej imprezie - ledwo żywe na ogromnym kacu), ptactwo przeróżnego rodzaju i kangury jedzące nam z ręki. Krokodyle nie były łaskawe się pokazać, mimo wysiłków naszego przewodnika: początkowo tupał nogami, potem uderzał w poręcz. Następnie rzucał do wody małymi jabłuszkami. A w końcu zzuł buta i machał nim nad wodą. Krokodyl pozostał niewzruszony na te wysiłki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUjvNvVz2pI/AAAAAAAABbU/xH8__z92WuE/s1600-h/DSC_0212.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUjvNvVz2pI/AAAAAAAABbU/xH8__z92WuE/s320/DSC_0212.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5280733582417189522" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUjvNa2heiI/AAAAAAAABbM/SuO1krhGJPg/s1600-h/DSC_0153.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUjvNa2heiI/AAAAAAAABbM/SuO1krhGJPg/s320/DSC_0153.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5280733576917252642" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUjvMoGoNlI/AAAAAAAABbE/C1TuvdUN9B4/s1600-h/DSC_0142.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUjvMoGoNlI/AAAAAAAABbE/C1TuvdUN9B4/s320/DSC_0142.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5280733563294594642" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUjvMbEOk1I/AAAAAAAABa8/KQyNQp7ZE9M/s1600-h/DSC_0109.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUjvMbEOk1I/AAAAAAAABa8/KQyNQp7ZE9M/s320/DSC_0109.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5280733559794864978" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5467322403493015504-5612460325072077425?l=ziemiapoludniowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ziemiapoludniowa.blogspot.com/feeds/5612460325072077425/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5467322403493015504&amp;postID=5612460325072077425' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5467322403493015504/posts/default/5612460325072077425'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5467322403493015504/posts/default/5612460325072077425'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ziemiapoludniowa.blogspot.com/2008/12/10-xii.html' title='10 XII'/><author><name>koniczyna</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUjvL3uGG5I/AAAAAAAABa0/_HSIY0FyuS8/s72-c/DSC_0056.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5467322403493015504.post-586617673112256032</id><published>2008-12-17T03:38:00.000-08:00</published><updated>2008-12-21T02:37:41.416-08:00</updated><title type='text'>9 XII</title><content type='html'>Rafa koralowa! - z samiutkiego rana wsiedliśmy na Habę, statek motorowy który wywiózł nas na jedną z raf nieopodal Port Douglas - Agincourt. Słońce, błękitna woda, lekki wiaterek, czegóż chcieć więcej? Ano butli z tlenem i płetw! Wcisnąłem się w kombinezon, dali mi duzom butle na plecy, posłuchałem krótkiego kursu jak sobie radzić pod wodą i z rekinami, poczym wskoczyliśmy w lazurową toń oceanu by oglądać z bliska rafy. Nic wiecej nie dodam, zalaczam zdjecia (dodam ze nierobione przeze mnie, ale przez fotograf z HABY).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUjpTgWFpvI/AAAAAAAABas/CQ_8RV9oNAE/s1600-h/6+coral.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUjpTgWFpvI/AAAAAAAABas/CQ_8RV9oNAE/s320/6+coral.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5280727084401272562" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUjpTWFFunI/AAAAAAAABak/5xf0LpZCmR8/s1600-h/18+Nemo+.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUjpTWFFunI/AAAAAAAABak/5xf0LpZCmR8/s320/18+Nemo+.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5280727081645619826" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUjpTTvYJ6I/AAAAAAAABac/Hu2o0vs47rE/s1600-h/2+Evolution.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUjpTTvYJ6I/AAAAAAAABac/Hu2o0vs47rE/s320/2+Evolution.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5280727081017681826" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUjpTK2LUYI/AAAAAAAABaU/ERJNi7X8KXM/s1600-h/DSCN7820.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUjpTK2LUYI/AAAAAAAABaU/ERJNi7X8KXM/s320/DSCN7820.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5280727078630281602" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUjpS6Z15DI/AAAAAAAABaM/dqDMZ2uWnkw/s1600-h/DSCN8164.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUjpS6Z15DI/AAAAAAAABaM/dqDMZ2uWnkw/s320/DSCN8164.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5280727074216469554" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tego tu to nawet moglismy poklepac po luskach. Ponoc stary znajomy tych z Haby... :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5467322403493015504-586617673112256032?l=ziemiapoludniowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ziemiapoludniowa.blogspot.com/feeds/586617673112256032/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5467322403493015504&amp;postID=586617673112256032' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5467322403493015504/posts/default/586617673112256032'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5467322403493015504/posts/default/586617673112256032'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ziemiapoludniowa.blogspot.com/2008/12/9-xii.html' title='9 XII'/><author><name>koniczyna</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUjpTgWFpvI/AAAAAAAABas/CQ_8RV9oNAE/s72-c/6+coral.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5467322403493015504.post-1582522880239311931</id><published>2008-12-12T01:34:00.001-08:00</published><updated>2008-12-12T02:02:54.374-08:00</updated><title type='text'>8 XII</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUIyCZNmqQI/AAAAAAAABN4/Xfx-Oey4a4Q/s1600-h/DSC_0001.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUIyCZNmqQI/AAAAAAAABN4/Xfx-Oey4a4Q/s320/DSC_0001.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5278836729940715778" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Port Douglas - to będzie nasza baza wypadowa - nasza, bowiem moim towarzyszem podróży jest mój kuzyn Stefan, który będzie też operatorem kamery (bedzie krecil film, ktory moze kiedys uda mi sie posklejac). Wczoraj pozegnalismy Sydney i polecielismy na polnocnowschodnie wybrzeze Australii. Pierwszy dzień w Port Douglas spędziliśmy na wałęsaniu się po miasteczku i opracowywaniu strategii na nadchodzące dni. Małe miasteczko, wiekszosc starej zabudowy zostala zniszczona przez cyklon 1911. Slynne jest z tego, ze w 1887 roku powieszono tu kobietę (przyjamniej podkreślają to kilka razy w przewodniku). Pierwszy i ostatni raz w stanie Queensland. Oskarzono ja o morderstwo meza, i razem z kochankiem zawisla na szubienicy. Ciekawe, ze tuz przed wykonaniem egzekucji jej wspolnik krzyknal: to ja oddalem strzal! - jednak na takie oswiadczenie bylo juz za pozno, a Ellen Thomson, bo tak sie wlasnie nazywala ta slawetna kobieta, przeszla do historii. &lt;br /&gt;Nota bene Ellen byla Irlandka i przybyla do Port Douglas w 1858 roku. I zeby chyba oddac uklon dla pierwszych osadnikow w Port Douglas mozna tez znalezc pub irlandzki! NIe omieszkałem tedy zbadać go i posilić się tam tradycyjnym irlandzkim wrapem z kurczakiem w sosie chili i pinta Guinnesa. Nie ma co, ten ostatni też był tak tradycyjny jak wrap. Ach! najlepsze Guinnesy można chyba tylko dostać w Irlandii. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUIyCqH5TpI/AAAAAAAABOA/9FjDWI-UpGs/s1600-h/DSC_0043.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUIyCqH5TpI/AAAAAAAABOA/9FjDWI-UpGs/s320/DSC_0043.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5278836734480174738" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak w ogóle to rejony Port Douglas to miejsce gdzie kapitan Cook rozwalil nieco swoj slynny okret Endeavour, klucząc pomiędzy rafami koralowymi. Półwysep do którego przybił po trudach slalomu nazwał problemowym - stąd Cape Tribulation (kole 1770). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając do hostelu gdzie spaliśmy przeszliśmy kawałek śliczną 4milową plażą - wody oceanu delikatnie wylewały się na srebrny w blasku księzyca piasek. Tylko wydzielony niebieskimi nadmuchiwanymi rurami kawałek oceanu szpecił nieco ten widok - do rur była przyczepiona siatka i tylko w obrębie w ten sposób zabezpieczonego czworoboku można było się kąpać - dookoła w mrocznych wodach czaiły się groźne meduzy...&lt;br /&gt;W nocy przyszła gwałtowna burza i lało straszliwie i grzmiało przeraźliwie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na marginesie, w drodze na lotnisko dowiedziałem się jeszcze więcej o zagrożeniach jakie czyhać będą na nas w dziewiczych rejonach Port Douglas gdzie przyjdzie nam spędzić conajmniej pięć dni. Na pierwszy ogień pająki, węże i cassowary - sandały raczej należy schować i ubrać adidasy. W buszu można łatwo o wypadek, a i lepiej się w ogóle będzie chodziło. W dobrych butach też się szybciej będzie biegało uciekając przed szarżującym cassowarem albo krokodylem. Te ostatnie są oczywiście niezwykle groźne, sięgać rozmiarami mogą 7 metrów i dużo nieostrożonych turystów pada ich ofiarą. Kąpanie się w rzece jest delikatnie mówiąc - nie polecane. Przebywanie w pobliżu też. Podobnie kąpanie się w oceanie jest dalece niewskazane, bo ogromne meduzy podpływają pod brzeg i potrafią śmiertelnie porazić.  Czy ktoś wspominał coś o raju? Kangurom też się oberwało: takie przyjazne, które z natury wyglądają na poskromione i łagodne zwierzątka są niezwykle groźne - potrafią wczepić się swoimi pazurami w bark ofiary przytrzymując ją w ten sposób, dalej opierając się na swoim ogonie uderzają z całej siły swoimi skocznymi nogami w klatkę piersową. Nie muszę tłumaczyć, że niewiele potrzeba żeby połamać żebra. Teraz zastanawiam się, co też mogą człowiekowi okropnego zrobić misie koala...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUIzflRrPDI/AAAAAAAABOI/j-UjTNSecbE/s1600-h/DSC_0131.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUIzflRrPDI/AAAAAAAABOI/j-UjTNSecbE/s320/DSC_0131.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5278838330906852402" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5467322403493015504-1582522880239311931?l=ziemiapoludniowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ziemiapoludniowa.blogspot.com/feeds/1582522880239311931/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5467322403493015504&amp;postID=1582522880239311931' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5467322403493015504/posts/default/1582522880239311931'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5467322403493015504/posts/default/1582522880239311931'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ziemiapoludniowa.blogspot.com/2008/12/8-xii.html' title='8 XII'/><author><name>koniczyna</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUIyCZNmqQI/AAAAAAAABN4/Xfx-Oey4a4Q/s72-c/DSC_0001.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5467322403493015504.post-9046967944394678814</id><published>2008-12-11T03:03:00.001-08:00</published><updated>2008-12-11T03:18:34.080-08:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Nigdzie nie bylo widac, zeby oceany zlewaly sie w jedno miejsce, albo zeby ludzie chodzili do gory nogami. Ale przez okno samolotu mogłem zobaczyć Harbour Bridge i Opera House. NIebo bylo zachmurzone, podonie jak w Irlandii. Czyzby Irlandczycy postarali się tak bardzo uczynić nową ziemię podobną do swej ojczyzny?&lt;br /&gt;Tymczasem wyladowalismy. Podekscytowany ruszylem w kierunku okienek z straznikami i celnikami. Ha, ponoc Australijczycy znani są z serdeczności i otwartości.ale ponoc tez te dobre cechy charakteru nie znajduja swego miejsca na granicy. Pierwsze wrazenie jednak bylo bardzo pozytywne, pan straznik zerknal na moj paszport, cos sprawdzil w komputrze i usmiechnawszy sie wbil mi pieczatke do paszportu. Hurra! Chyba Australia stanela przede mna otworem! Chyba...na początek dopadł mnie celnik przy taśmie bagażowej - chyba szukał ofiary, której może napędzić stracha pytaniami o to co mam w bagażu, czy papierosy, alkohol i ile, poczym zawołał koleżanke z psem, żeby ten obwąchał mój bagaż. To nie był jednak koniec, bo kiedy przepychałem mój ogromny bagaż przez skanery inny celnik rzuciwszy okiem na mój paszport spojrzał na mnie podejrzliwie i zapytał: a polskiej kiełbasy tam nie masz przypadkiem, hę? &lt;br /&gt;Razem z ciocia i wujkiem poturlaliśmy się samochodem do Glenbrook, u podnóża Gór Niebieskich. &lt;br /&gt;Pierwszy dzień upłynął w strugach deszczu, na przemian z słońcem, wycieczce do miasteczka Penrith gdzie po drodze minęliśmy irlandzki pub i zwizytowaniu leżących nieopodal miejsc widokowych w Górach Niebieskich. W sumie prawie jak w Irlandii, na przemian leje i wychodzi słońce, są puby i nieopodal leżące góry. Tyle, że w drzewach czają się Kukabarry, które zamiast treli czynić zanoszą się dziwacznym śmiechem, po polach rączo biegają ogromne białe kakadu, a zamiast owiec trawę skubią kangury. Jak zwykle 'prawie' robi ogromną róźnicę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUD134h_4TI/AAAAAAAABNw/q8fFSLethhM/s1600-h/DSC_0159.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUD134h_4TI/AAAAAAAABNw/q8fFSLethhM/s320/DSC_0159.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5278489103694815538" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUD13Qd4dzI/AAAAAAAABNo/rcyTT74N244/s1600-h/DSC_0136.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUD13Qd4dzI/AAAAAAAABNo/rcyTT74N244/s320/DSC_0136.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5278489092940134194" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUD13GXCbRI/AAAAAAAABNg/qENCWRQ8SGM/s1600-h/DSC_0110.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUD13GXCbRI/AAAAAAAABNg/qENCWRQ8SGM/s320/DSC_0110.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5278489090227072274" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUD126uuJwI/AAAAAAAABNY/uDqGM3g3v94/s1600-h/DSC_0075.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUD126uuJwI/AAAAAAAABNY/uDqGM3g3v94/s320/DSC_0075.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5278489087105181442" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUD12tRfXQI/AAAAAAAABNQ/uKnJH92F0BY/s1600-h/DSC_0060.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUD12tRfXQI/AAAAAAAABNQ/uKnJH92F0BY/s320/DSC_0060.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5278489083492916482" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5467322403493015504-9046967944394678814?l=ziemiapoludniowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ziemiapoludniowa.blogspot.com/feeds/9046967944394678814/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5467322403493015504&amp;postID=9046967944394678814' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5467322403493015504/posts/default/9046967944394678814'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5467322403493015504/posts/default/9046967944394678814'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ziemiapoludniowa.blogspot.com/2008/12/nigdzie-nie-bylo-widac-zeby-oceany.html' title=''/><author><name>koniczyna</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/SUD134h_4TI/AAAAAAAABNw/q8fFSLethhM/s72-c/DSC_0159.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5467322403493015504.post-5562103489163273768</id><published>2008-12-03T17:03:00.001-08:00</published><updated>2008-12-09T17:13:04.393-08:00</updated><title type='text'>Przygotowania cz.2</title><content type='html'>Wstep 2. 5 grudnia rano&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przed wyjazdem do Australii moją wiedzę o kraju zaczerpnąłem z programów przyrodniczych, książek, starych rycin przedstawiających mieszkańców tego tajemniczego lądu. Przyznam, trudno je było dostać, ale jak się jedzie do tego dalekiego kraju, gdzie czają się pająki, jadowite węże, krokodyle albo meduzy - lepiej dowiedzieć się jak najwiecej o środowisku naturalnym i historii. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/ST8WyIwDb_I/AAAAAAAABNI/SFsNh5WwT0M/s1600-h/3537986_1_b.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 239px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/ST8WyIwDb_I/AAAAAAAABNI/SFsNh5WwT0M/s320/3537986_1_b.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5277962338899816434" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/ST8WyMY0UGI/AAAAAAAABNA/dYlcY4E8Owk/s1600-h/98023903.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 259px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/ST8WyMY0UGI/AAAAAAAABNA/dYlcY4E8Owk/s320/98023903.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5277962339876098146" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/ST8Wx6YUWtI/AAAAAAAABM4/cd-BiVqkeOQ/s1600-h/98023902.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 206px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/ST8Wx6YUWtI/AAAAAAAABM4/cd-BiVqkeOQ/s320/98023902.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5277962335042165458" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/ST8WxsXYi6I/AAAAAAAABMw/qoBvHFijxD8/s1600-h/300px-Australia_1798.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 239px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/ST8WxsXYi6I/AAAAAAAABMw/qoBvHFijxD8/s320/300px-Australia_1798.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5277962331280149410" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5467322403493015504-5562103489163273768?l=ziemiapoludniowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ziemiapoludniowa.blogspot.com/feeds/5562103489163273768/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5467322403493015504&amp;postID=5562103489163273768' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5467322403493015504/posts/default/5562103489163273768'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5467322403493015504/posts/default/5562103489163273768'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ziemiapoludniowa.blogspot.com/2008/12/przygotowania-cz2.html' title='Przygotowania cz.2'/><author><name>koniczyna</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/ST8WyIwDb_I/AAAAAAAABNI/SFsNh5WwT0M/s72-c/3537986_1_b.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5467322403493015504.post-533104922872799810</id><published>2008-12-03T16:35:00.000-08:00</published><updated>2008-12-09T17:04:33.618-08:00</updated><title type='text'>Przygotowania</title><content type='html'>Wstep - 4 grudnia 2008&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/STcrznedJkI/AAAAAAAABGo/bYcIu0X-zHM/s1600-h/_45255273_beddingdown_afp_466.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 206px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/STcrznedJkI/AAAAAAAABGo/bYcIu0X-zHM/s320/_45255273_beddingdown_afp_466.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5275733654257870402" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Terra Australis, tajemnicza ziemia poludniowa, leżąca na drugiej pólkuli. Juz starozytni sugerowali, ze o ile ziemia nie jest jednak plaska, to po drugiej stronie swiata musi byc jakis ogromny lad, ktory utrzymalby w rownowadze kule ziemska. Ogromny lad zamieszkaly przez fantastyczne stwory. Z biegiem czasu niezwykle teorie musialy ulec drobnym korektom, jednak nie wszystkie mity zostaly obalone, a w miedzyczasie nowe zostaly wykreowane. Postanowilem zbadac te owiane legenda rejony swiata i udac sie na ponad miesieczna wyprawe sladami Cooka, Strzeleckiego i mojej rodziny, ktora wyemigrowala tam jakies 30 lat temu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Planowo miałem lecieć przez Bangkok do Sydney, podróż miała zająć jakiś 1 dzień, ale oczywiście nic nigdy nie może być za proste. W sumie nie powiniem za bardzo narzekac, bo kiedys trase z Irlandii do Australii pokonywalo sie dlugimi miesiacami i dodatkowo istniala szansa aby nabawic szkorbutu.&lt;br /&gt;W każdym razie na dobry początek podróży tajlandzka średnia klasa, biznes i rojaliści, czyli wszyscy Ci których związkowcy nie specjalnie lubią, 27 listopada przyszli w liczbie 5 tysięcy na lotnisko Suvarnabhumi i zablokowali wyloty i odloty samolotów z Bangkoku. Dziś rano zmieniłem więc trasę lotu i linie lotnicze na British Airways - z uwagi na blokadę. Nie minęła godzina od mojej decyzji i protestujący postanowili wrócić do domu. Czy to nie jest niesamowity zbieg okoliczności? Premier Somchai ustąpił ze stanowiska, jego partia została zdelegalizowana, ale sytuacja w Tajlandii nie zostala ustabilizowana. Końcem końców już nie będę leciał przez Bangkok, ale przez Singapur. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/STcrQQZU_4I/AAAAAAAABGg/b4K2c8k55qs/s1600-h/_45254018_sit_getty466.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 206px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/STcrQQZU_4I/AAAAAAAABGg/b4K2c8k55qs/s320/_45254018_sit_getty466.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5275733046766927746" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5467322403493015504-533104922872799810?l=ziemiapoludniowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ziemiapoludniowa.blogspot.com/feeds/533104922872799810/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5467322403493015504&amp;postID=533104922872799810' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5467322403493015504/posts/default/533104922872799810'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5467322403493015504/posts/default/533104922872799810'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ziemiapoludniowa.blogspot.com/2008/12/przygotowania.html' title='Przygotowania'/><author><name>koniczyna</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_b_wjwClbK0s/STcrznedJkI/AAAAAAAABGo/bYcIu0X-zHM/s72-c/_45255273_beddingdown_afp_466.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
